Stukot obcasów, dźwięk gitary i ekspresja tańca flamenco.

Trzy dni intensywnej pracy, ogrom pozytywnej energii i niezwykła radość z tańca. Prawdziwa magia!  Takie były ostatnie warsztaty flamenco w klubie. Piękne i poruszające Tientos na grupie zaawansowanej „dawało nam niezły wycisk”, ale warto było.  Potem Caracoles, lekkie i radosne. Kolorytu nadawał figlarny „taniec wachlarzy”. Problemy z koordynacją dały się we znaki, ale dawałyśmy radę. Wreszcie Tanguillo, zadziorne i charakterne, idealne na koniec tanecznego dnia. Między tańcami studium teorii, a raczej próba rozumienia tego, czym flamenco jest. Magia, która w duszy gra. Magia nazywana „Duende”. Nieuchwytne, ale wyczuwalne. Zawsze tam, gdzie jest grupa. Ludzie, którzy z radością i zapałem muzykują w tym samym rytmie. W rytmie flamenco. No i oczywiście „wisienka na torcie”, czyli, jaką muzyką można wyczarować, będąc dobrym palmero.

Udane warsztaty, bez dwóch zdań. Duża w tym zasługa naszych Maestros – Marty Dębskiej i Arturo „El Polaco’”Muszyńskiego.Fantastycznie poprowadzone zajęcia, rzetelnie i z humorem. Klubowi i przyjezdni „flamencos” odpowiedzieli energią i zapałem do pracy. Dużo uśmiechów i „dobrego” zmęczenia. Pięknie dziękujemy!

Dodaj komentarz