To będą inne zajęcia niż wszystkie, tak przynajmniej wskazuje historia ich powstania.

Zaczęło się od nazwy “Tango in the night”. Najpierw powstała nazwa nie ukrywamy, że inspirowana płytą zespołu Fleetwoodmac:

Słuchaj wiatru na wodzie
Słuchaj fal bijących o brzeg
Staraj się zasnąć, sen nie przyjdzie
Tak jak ja, zaczyna znikać
Potem pamiętam
Gdy księżyc był pełny i jasny
Chciałbym zabrać cię w ciemności
I zatańczyć nocne tango

Tango …

Pierwszą idea – zajęcia dla tych dla których zawsze jest za wcześnie, potem – nastrój, światło, ciche tango. Chcemy nawiązać do argentyńskich knajp nad ranem gdzie nieliczne pary dotrwały świtu. I tańczą pogrążone w swych emocjach, blisko, może trochę dekadencko. To „blisko”, które w tangu jest ważne, może nawet najważniejsze. „Blisko”, które sprawia, że tango przyciąga, jak magnes… podsunęło nam kolejną myśl – stworzyć zajęcia dedykowane temu „blisko”. Skupić się na tym, co powoduje, że to „blisko” jest takie przyjemne. To objęcie i właściwa postawa, które umożliwiają idealne wręcz połączenie w parze. Na tyle idealne, że nie trzeba już myśleć o niczym więcej… tylko z przyjemnością zatapiać się w świat muzyki, emocji i bliskości tańca… 

Dodaj komentarz