Piątkowy wieczór, ot dzień, jak co dzień. W klubie zajęcia, jak zawsze, ot tygodniowa rytuna! Tak, tak wiedzieliśmy, że jeszcze koncert, ot trochę muzyki na żywo. I choć mieliśmy nadzieję, że tak właśnie będzie, to nic, ale to nic nie zapowiadało tak wspaniałego wieczoru, przepełnionego muzyką i tańcem, prosto z serca….

A więc, jak to się w ogóle zaczęło? Folklor, i to z odległej, niemalże egzotycznej i kompletnie nie znanej nam Argentyny!  c.d.n.