Był taki jeden dzień, a właściwie jedno takie popołudnie, kiedy nasze serca wypełniły radość i duma. Dlaczego, właśnie w to jedno, jedyne popołudnie?

Wtedy właśnie z wizytą przyjechała pani Ana Maria Ramírez, Ambasador Argentyny w Polsce. Nasz klub został wybrany przez ambasadę na miejsce spotkania Pani Ambasador z Argentyńczykami mieszkającymi obecnie w Krakowie.

Sierpniowe, leniwe popołudnie. Spotkanie zaplanowane było na godz. 19:00. Z przejęciem oczekiwaliśmy naszego wyjątkowego gościa. Pani Ambasador weszła niepostrzeżenie, bez zbędnych fajerwerków. Z zainteresowaniem zwiedziła nasz klub i wysłuchała naszej historii. Klub zrobił na pani Ambasador  była urzeczona atmosferą klubu – jak powiedziała – czuć w nim pasję i ducha tango oraz widać ogrom włożonej pracy. Ale jak sama powiedziała – tylko tak dochodzi się do wielkich rzeczy. Cieszą nas te słowa, ba są wspaniałą nagrodą i wyrazem uznania.

My też byliśmy urzeczeni osobą Pani Ambasador, okazała się być ciepłą, wrażliwą i mądrą życiowo kobietą. Spotkanie rozpoczęło się w gwarze niezobowiązujących rozmów. Przybywało tutejszych mieszkańców Argentyny. Klubową kawiarnie szybko wypełnili młodzi mężczyźni i kobiety, rodziny z małymi dziećmi oraz całkiem już dojrzali ludzie. Przedstawicieli najróżniejszych regionów Argentyny, i jak się okazało najróżniejszych profesji. Przyjemnością wielką było obserwować swobodę i lekkość prowadzonych rozmów. Jakby znali się całe życie. 

Po kilku kwadransach Ci zapożyczeni Krakowianie przywitali Panią Ambasador, po czym przyszedł czas na wystąpienie naszego honorowego gościa. Pani Ana Maria Ramírez rozpoczęła od nawiązania do korzeni Argentyńczyków w naszych rodzimych stronach. Argentyna jest krajem imigrantów z Europy, i każdy z nich ma jakichś przodków w Europie, ponoć co 3 Argentyńczyk ma również jakieś powinowactwo z Polakami. To nawet nie było zaskakujące. To czym wprawiła nas w zdumienie był fakt, że Pani Ambasador nie jest obojętny kraj, w którym aktualnie stacjonuje. Jak powiedziała, studiuje historię Polaków w Argentynie, która bardzo ją ciekawi. Dotarła nawet do informacji o udziale polskich generałów w bitwie o San Martin. Ha! Tym nas zaskoczyła i zainspirowała zarazem, by przyjrzeć się tej historii. Tak, to zachowanie na miarę dobrego dyplomaty. Czym jeszcze zachwyciła nas Pani Ambasador? Ludzką troską i zainteresowaniem historią swoich rodaków. Pytała ich, dlaczego tu właściwie są, czym się zajmuję i jak im się żyje tak daleko od domu. Przyjemnie było na to patrzeć i tego słuchać. Troska, życzliwość, ot spotkanie, które zostawia dużo ciepła w sercu. Dziękujemy za piękny wieczór i  tak piękne wyróżnienie.