Ileż było domysłów. Ileż emocji i przygotowań. Takie nastroje towarzyszyły nam cały czerwcowy miesiąc. I w końcu nadeszły wyczekiwane dni: 24 – 30 czerwca 2017 r. i pierwsza w historii klubu sesja egzaminacyjna. Jak nam poszło? Przeczytajcie sami.

Powiedzmy (a raczej napiszmy) sobie szczerze. Kiedy ogłosiłam, że w tym roku sezon klubowych kursów tanga i milongi zakończymy egzaminami, pojawiły się w Was (zarówno u kursantów, jak i instruktorów) myśli z przedziału „sceptyczne” oraz cała gama emocji, zabarwiona głównie niepokojem i obawami. Ja długo myślałam, jak to zrobić, żeby dać Wam poczucie ciekawego doświadczenia w grupie, uruchomić pozytywne emocje i wreszcie dać Wam posmakować sukcesu – żę całkiem sporo już w tangu umiecie. Chciałam Wam pokazać, że tango to nie tylko kroki odtańczone do przypadkowej muzyki. Zależało mi by Was zaciekawić, zainspirować i zachęcić do dalszego studiowania bogatej palety tanga. Palety, która fenomenalnie łączy w sobie trzy ważne aspekty: ruch, muzykę i kulturę życia socjalnego. To połączenie niewątpliwie jest wielką siłą i fenomen tanga. To coś, co sprawia, że w tangu można się rozkochać na lata.

No dobrze, jest idea. Teraz czas wymyślić formę, taką, która będzie sprawdzać, uczyć i bawić jednocześnie. Z doświadczenia wiem, że jak coś robić, to robić z pełnym przygotowaniem i zaangażowaniem. Egzamin musi mieć swoją oprawę i swój scenariusz. Zatem oprawa i krok następny – dyplomy. Eleganckie i ładne, takie, które chce się zachować wśród swoich pamiątek. Udało się. Graficzka Basia zaprojektowała piękne dyplomy, proste i z klasą (to uwielbiam najbardziej). Krok drugi – scenariusz. Potrzebujemy elementów, które sprawdzą Waszą wiedzę i umiejętności z zajęć, a równocześnie zahaczą o klubowe życie społeczne tanga (praktyki, milongi, warsztaty i koncerty). Dobrze, mamy to! Będą zadanie na figury, prowadzenie, taniec na wspólnej (małej i dużej) przestrzeni. No i trochę z historii tanga. Historii, którą przed wiekami tworzyli ludzie, tacy, jak my. Ludzie, którym życie pisało różne scenariusze. Te same wątki pojawiają się w naszych, współczesnych losach. Może to właśnie sprawia, że tango porusza. Można je kochać, można odrzucać, ale czy można być wobec niego obojętnym? My na pewno nie jesteśmy.
Jest idea, forma i scenariusz. Możemy zaczynać. Ostatni tydzień czerwca. Pierwszy egzamin w sobotę o 10:00. Poszło Wam śpiewająco. Rozdaliśmy dyplomy z wyróżnieniem i przekonaliśmy się, że to był dobry pomysł. Potem kolejne dni i kolejne grupy. Byliście przejęci, było widać. Już przed egzaminami, niemal cały miesiąc krążyły po klubie pogłoski i spekulacje, co to będzie i czy w ogóle będzie. Wielu, nie wierzyło, że to zrobimy, że będą egzaminy. Zrobiliśmy i jesteśmy zachwyceni ich przebiegiem. Z każdym zadaniem świetnie sobie radziliście. My ocenialiśmy frekwencje, zaangażowanie podczas zajęć, znajomość materiału, którego uczyliśmy w czasie zajęć i no „kawałek” więcej – część teoretyczna. Tu pojawiły się słynne już anegdoty, które obiecałam opisać, żeby nie zniknęły z naszej pamięci. Na przykład dowiedzieliśmy się, że w tangu tradicional najważniejszy jest wciągnięty brzuch, mamy przynajmniej dwa rodzaje krzyżyków: prosty i ten drugi. Dowiedzieliśmy się, że najważniejsze lata dla rozwoju tanga, to te obecne (w końcu właśnie teraz zaczęliście tańczyć Wy), a najważniejszą osobą w tangu jest… Amelia. (Och, jakże być chciała zasłużyć na taki tytuł). Zapytaliśmy o najbardziej charakterystyczny instrument w muzyce tanga i teraz już wiemy, że to harmonia/akordeon, a jego niemiecką wersją jest akordeon firmy F. Shmid & Kunz. Ta wypowiedź zainspirowała mnie do prześledzenia historii słynnego bandoneonu. Otóż jego twórcą był Hainrich Band w drugiej połowie XIX wieku. Od jego nazwiska pochodzi nazwa instrumentu, zaś jego twórca konstruował go z myślą i przeznaczeniem dla muzyki religijnej. Argentyna, a więc i świat tanga poznał bandoneon w latach 20. XX w. za sprawą niemieckiej firmy ELA od nazwiska jej twórcy – Ernesta Louis Arnolda. To jego firma rozpoczęła sprzedaż bandoneonów na Nowym kontynencie. Firmą pozostała w rodzinnych rękach i po dziś dzień jest najbardziej znaną firmą w Argentynie produkująca bandoneony, pod nazwą ELA lub AA (od nazwiska syna założyciela – Alfreda Arnolda. 
Pond to na egzaminach z milongi dowiedzieliśmy się, że różnica między milongą Lisa a Traspie jest taka, że lisę tańczy się w tempie, a traspie poza nim. Jednak naszym zdecydowanym faworytem wśród egzaminacyjnych anegdot jest odpowiedź Uli na pytanie o znaczenie Milongi, a w zasadzie o jej 2 znaczenia. Więc pierwsze znaczenie to miejsce, gdzie przychodzi tańczyć się tango , a to drugie… i pić alkohol.
Wśród wielu wrażeń, uśmiechów i tanga, rzecz jasna, w piątkowe popołudnie zakończyliśmy pierwszą klubową sesję egzaminacyjną. Egzaminy dostarczyły nam wielu ciepłych i pozytywnych emocji, tych indywidualnych i grupowych. Do pierwszej klubowej sesji egzaminacyjnej łącznie przystąpiło 121 osób, w tym 18 osób dwukrotnie i 2 osoby trzykrotnie (uczestnicy więcej niż jednego kursu w klubie). Z radością rozdaliśmy 59 dyplomów ukończenia kursu, 69 dyplomów z czerwonym paskiem – wyróżnienie za aktywność, frekwencje i progres taneczny na zajęciach oraz 13 dyplomów z tęczowym paskiem – wyróżnienia za zaangażowanie na zajęciach oraz aktywność w życiu społecznym klubu i wydarzeniach organizowanych przez klub.
 

Gratuluje wszystkim kursantom. Dziękuję Instruktorom Tadeuszowi i Patrycji, Agnieszce, Szymonowi, Joannie i Uli, Piotrowi i Ewie, Leszkowi i Justynie oraz Arnoldowi i Magdzie za współpracę oraz przygotowanie naszych kursantów do egzaminów. Pełny sukces.

Dziękujemy, że wybieracie nasz klub, Por Fiesta Club. Rozpiera nas duma! 
Amelia & Maestros