Od dawna chcieliśmy, żeby w klubie prócz tanga i flamenco słychać było muzykę swing jazz, a wokół widać tańczących i radosnych ludzi...

Flamenco bywa poważne i dostojne, nawet w jego radosnych palos jest coś z melancholii i zadumy, to pewnie za sprawą letr, które zwykle niosą ludowe prawdy życiowe. W tangu słychać nostalgię, tęsknotę, która może wzbudzać silny afekt. Prawda milongi są wesołe, ale tu raczej o przekorę i kpinę może chodzić. Swing natomiast niesie ze sobą czystą radość i zabawę. Tak przynajmniej dyktują mi moje własne, subiektywne odczucia. Kiedy słucham tej muzyki, ba nawet troszkę tańczę, na mojej twarzy zawsze pojawi się uśmiech (prędzej czy później).

W końcu tak się szczęśliwie ułożyło, że do klubowego repertuaru dołączyły tańce swingowe. David i Dorota na stałe weszli do zespołu instruktorów, a wraz z nimi regularne kursy lindy hop, potem slow drag, a ostatnio również balboa. W klubie zawsze bardzo ważny był dla nas ( i nadal jest) social live. W końcu po co uczyć się tańczyć? Po to by móc tańczyć. Stąd pomysł na klubowe practice i potańcówki, a że w naszych głowach rodzą się coraz to nowe pomysły, tak powstał projekt Swing Time in Por Fiesta Club. Teraz to przede wszystkim lekcje, wprawki i potańcówki, wszystko oczywiście w starannie dobrane stylistyce retro.

W ostatnią sobotę wybiła godzina klubowego Retro Swing Party, a ponieważ wiemy, że wiele osób chcę tańczyć już od pierwszego wieczoru, przed potańcówką zorganizowaliśmy open workshop East Cost Swing. Wiosna tego roku bardziej przypomina lato, zatem dzień potańcówki przypadł na piękny i wręcz gorący dzień. W klubie też dużo się dzieje, wiec kiedy nadeszła umówiona godzina, jeszcze się krzątaliśmy w kawiarnianych pieleszach. Zdaje się kwadrans przed 20:00 przyszła pierwsza osoba, młoda dziewczyna, chwilę później dwóch młodzieńców i para dojrzałych tancerzy, w cudnych strojach (zwłaszcza pan Piotr, co należy podkreślić, bo w klubie lubujemy się bardzo w stylistyce i elegancji dawnych lat. Nawet nie wiemy kiedy, sala taneczna wypełniła się po brzegi. Przez godzinę i Chłopcy i Dziewczęta uczyli się popularnych six-count’ów pod okiem doświadczonych instruktorów, Davida i Doroty, rzecz jasna. Czas warsztatów minął błyskawicznie, z sali wychodzili uśmiechnięci i rozgrzani ludzie. Tak! To zdecydowanie był czas na szklankę naszej orzeźwiającej lemoniady i chwilę odpoczynku. Nim każdy zamówił coś do dla ochłody sala była gotowa już na Retro Swing Party. Przyciemnione światło w ciepłych barwach, okna otwarte na świat i przyjemna muzyka swing jazz. Nie długo trwało nim parkiet zapełnił się ponownie. O tak, nadszedł czas na lindy hop i east cost swing. Ludzie bawili się świetnie, bo ich pozytywna energia niosła się po całym klubie. Sukcesywnie przychodzili kolejni goście i z Polski i ze świata. Byli młodzieńcy z Francji, a nawet z Ekwadoru, no tego się nie spodziewaliśmy nawet we snach. Odwiedzili nas dawni bywalcy. Mieszały się języki, ale łączył nas radosny nastrój. Cudownie było patrzeć na roześmiane twarze roztańczonych ludzi… Dziękujemy Wam i życzymy sobie aby takich wieczorów było w klubie jak najwięcej.

 

Ciekawych obrazu tamtego wieczoru, zapraszamy do Galerii Klubowych Fotografii –

East Cost Swing – open level workshop –                                              Klubowy Retro Swing Party >>